Aleksander Gierymski (1850-1901)

Prekursor impresjonizmu w malarstwie polskim, rysownik i ilustrator.

Był synem warszawskiego urzędnika związanego z wojskiem rosyjskim, co w czasie gdy Polska znajdowała się pod zaborami nie było obojętne moralnie. I młodszym bratem Maksymiliana Gierymskiego, w którego cieniu dorastał i dojrzewał, także jako artysta.

Pierwsze lekcje malarstwa pobierał krótko w warszawskiej Klasie Rysunkowej, szkole kształcącej przyszłych nauczycieli rysunków i kaligrafii. W latach 1868-1872 studiował, śladem Maksymiliana, na Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Najpierw u Johanna Georga Hiltenspergera i Alexndra Strähubera, a następnie, w 1870 roku, w klasie Karla Piloty`ego, jednego z najbardziej popularnych pedagogów i malarzy tego czasu.

Jednocześnie w 1869 roku malował w prywatnej pracowni Franza Adama, batalisty, malarza koni, twórcy cieszącego się w Monachium dużym autorytetem. Już pierwsze samodzielne prace Aleksandra Gierymskiego zostały dostrzeżone i nagrodzone. W tym czasie robił rysunki dla pism polskich oraz niemieckich i opiekował się śmiertelnie chorym bratem, który zmarł w 1874 roku. Najbliższe lata okazały się ważne w jego twórczości. Powstały istotne dla realistycznego nurtu w malarstwie polskim obrazy: „Gra w mora” i „Austeria rzymska”.

Często zmieniał miejsce zamieszkania. Krążył między Rzymem, Monachium a Warszawą, ciesząc się krótkim, jak się później okazało, czasem powodzenia. Jego twórczość zyskała duże uznanie przede wszystkim wśród polskich malarzy: przyjaciół jego i Maksymiliana. Aleksander znalazł się w gronie artystyczno-malarskiej bohemy, której „patronowała” Helena Modrzejewska, gwiazda scen polskich i amerykańskich. Związany był z warszawską grupą młodych artystów skupionych w pracowni w Hotelu Europejskim, którzy po powrocie z Monachium wierzyli w zmianę i unowocześnienie malarstwa polskiego.

Z usposobienia introwertyk, który nosił w sobie kompleks młodszego brata, mimo pierwszych sukcesów i grona życzliwych i wspierających go osób odsuwał się od życia artystycznego i towarzyskiego, pogrążając się w samotności i niezrozumieniu.

Pracował dużo, poszukując nowych przestrzeni malarskich doświadczeń. Zgłębiał problem światła w malarstwie. Wykonywał dziesiątki studiów przygotowawczych do obrazów: „W altanie” (1882) i „Sjesty włoskiej” (po 1876), dążąc do oddania na płótnie w sposób najbardziej wierny efektów świetlnych obserwowanych w naturze. W swoich poszukiwaniach doskonałości warsztatowej sięgał do twórczości wielkich mistrzów malarstwa weneckiego: Tycjana i Tintoretta.

W 1879 roku Aleksander Gierymski osiadł na kilka lat w Warszawie. Tam borykał się z samotnością, postępującym niedostatkiem i niezrozumieniem swojej sztuki. Jednak twórczo ten czas okazał się dla niego pomyślny. Obiektem zainteresowania stało się rodzinne miasto, jego mieszkańcy, ubodzy, bytujący gdzieś na skraju życia, oraz jego ulice, zaułki, place. Powstające wówczas obrazy mają charakter niemal dokumentalny, tak pieczołowicie, ale z charakterystyczną miękkością portretował nędzne dzielnice Warszawy i jej równie niezamożne społeczeństwo.

To w latach 80. XIX wieku powstały przejmujące i jakże autentyczne, m.in.: „Powiśle”(1883), „Brama na Starym Mieście”(1883) i „Święto trąbek” (1884). Obrazy nie znalazły zrozumienia ani u krytyków sztuki, ani kupujących. W tym czasie podjął współpracę z kierowanym przez Stanisława Witkiewicza i Artura Gruszeckiego pismem „Wędrowiec”, które było ostoją walki o rzetelną krytykę artystyczną i nurt realistyczny w sztuce. Periodyk przygotował intencjonalną dla swojego programu ideowego publikację „Album Maksa i Aleksandra Gierymskich”.

W warszawskich latach Aleksandra Gierymskiego ujawniły się u niego początki choroby, której symptomami okazały się załamanie nerwowe i depresja. Artysta wyjechał do Rzymu. Rozpoczął się w jego życiu kolejny okres niespokojnego krążenia po Europie. Podróżował po Włoszech, odwiedził Paryż, Wiedeń, był w Warszawie, Monachium, wędrował po Tyrolu. Wrócił do malowania. Powstały wówczas wspaniałe płótna, takie jak m.in.: „Widok na zamek Kufstein” (1889), nokturny miejskie, jak: „Plac Maksymiliana Józefa w Monachium w nocy” (1890), „Plac Wittelsbachów w Monachium w nocy” (1890), „Wieczór nad Sekwaną” (1893). Obrazy kupował (często wcześniej je zamawiał) Ignacy Korwin Milewski, niedoszły malarz po studiach w Monachium, kolekcjoner malarstwa polskiego.

Aleksandra wciąż zajmował problem światła, gradacja barw zatracających ostatnie promienie słońca w mrokach wieczoru. W trakcie kolejnego pobytu w kraju wyjechał do Bronowic pod Krakowem, gdzie nastąpiło symboliczne i rzeczywiste (poprzez ślub) zbratanie inteligencji krakowskiej z ludem. Na płótnach pojawiły się malowane jasnymi barwami sceny rodzajowe, pejzaże. Podczas ponowionej podróży do Włoch zmienił sposób malowania. Kładł farbę drobnymi, delikatnymi dotknięciami pędzla. W tym dla niego życiowo trudnym czasie zajmowały go próby budowania obrazów o jednorodnej strukturze świetlnej.

Zmarł w Rzymie.